137. Z miłości w twarz.

Jakiś czas temu idąc na przystanek autobusowy minęła mnie dziewczyna. Biegła jakby się paliło. Dobiegła do jakiegoś chłopaka. Rzuciła się na niego, całując namiętnie jak gdyby nie widziała go od lat. Po chwili przestaje. Sprzedaje mu najbardziej soczystego liścia w twarz jakiego w życiu widziałem. Krótki moment po prostu na niego patrzy… By zaraz znowu go namiętnie całować.

Gdy rozglądałem się po ludziach, wydawało mi się, że byłem jedyną osobą na której zrobiło to wrażenie.

Informacje Krigor
UI/UX Designer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: