137. Z miłości w twarz.

Jakiś czas temu idąc na przystanek autobusowy minęła mnie dziewczyna. Biegła jakby się paliło. Dobiegła do jakiegoś chłopaka. Rzuciła się na niego, całując namiętnie jak gdyby nie widziała go od lat. Po chwili przestaje. Sprzedaje mu najbardziej soczystego liścia w twarz jakiego w życiu widziałem. Krótki moment po prostu na niego patrzy… By zaraz znowu go namiętnie całować.

Gdy rozglądałem się po ludziach, wydawało mi się, że byłem jedyną osobą na której zrobiło to wrażenie.

109. oburzony II – piesek

Wyszedłem z psem na spacer.
Stoję na chodniku, widzę jak na przeciwko mnie biega jakiś pies i kobieta która idzie w moją stronę.
Gdy owa kobieta do mnie dochodziła, moje zwierze zaczęło załatwiać się pod drzewem przy ogrodzeniu.
Pies skończył kupę, kobieta poszła dalej. Nagle odwraca się w moją stronę, podchodzi troszkę i piskliwym, drażniącym uszy głosikiem odzywa się:

– A posprzątać po piesku to nie łaska? 

Zdziwienie wynikające z faktu, że nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło szybko przeszło w podirytowanie zwracania mi uwagi gdy ktoś sam nie jest w porządku, więc parodiując jej głos spytałem:

– A trzymać pieska na smyczy to nie łaska?

Kobiecie od razu zszedł uśmiech z twarzy, spojrzała na swojego rozbieganego kundla i zawstydzona wzięła go pod pachę, po czym bez słowa odeszła.

~

Przyznam szczerze, że byłem z siebie zadowolony. Należy przypominać ludziom którzy chcą być super porządni pilnując innych by patrzyli wpierw na samych siebie…